Kosiniak-Kamysz apeluje do Zełenskiego: Nie potrzebujecie patronów, którzy dzielą sojuszników

Dodano:
Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz Źródło: X
Władysław Kosiniak-Kamysz zaapelował do władz Ukrainy o wycofanie się z decyzji o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy honorowego imienia "Bohaterów UPA".

W opublikowanym w mediach społecznościowych wystąpieniu minister przypomniał, że od początku rosyjskiej agresji Polska wspiera Ukrainę politycznie, militarnie i humanitarnie. – Polska od pierwszych godzin wojny stanęła po stronie Ukrainy. Otworzyliśmy granice, domy, szkoły i szpitale. Przekazywaliśmy pomoc humanitarną, wojskową, logistyczną i polityczną – powiedział. Jak zaznaczył, właśnie dlatego Warszawa ma prawo mówić otwarcie o kwestiach, które budzą sprzeciw polskiego społeczeństwa.

"Budzi głęboki ból, niepokój i sprzeciw"

Kosiniak-Kamysz odniósł się bezpośrednio do decyzji władz w Kijowie dotyczącej nadania jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”. – Decyzja o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA budzi w Polsce głęboki ból, niepokój i sprzeciw – stwierdził.

Szef MON zaznaczył, że choć dla części Ukraińców UPA może być symbolem walki przeciwko sowieckiemu zniewoleniu, to w Polsce organizacja ta kojarzona jest przede wszystkim z masowymi zbrodniami na ludności cywilnej. – Dla Polaków UPA nie jest neutralnym symbolem walki o wolność. Dla Polaków UPA jest przede wszystkim symbolem zbrodni dokonanych na bezbronnych cywilach – podkreślił.

W swoim wystąpieniu minister wrócił do wydarzeń z lat 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. – Zamordowano dziesiątki tysięcy Polaków. Kobiety, dzieci, osoby starsze. Mordowano całe rodziny i wsie – mówił. Jak dodał, wiele ofiar do dziś nie ma grobów ani miejsc pamięci. – Tego bólu nie da się unieważnić. Ludobójstwo pozostaje ludobójstwem – zaznaczył.

"To oni są prawdziwymi bohaterami"

Kosiniak-Kamysz podkreślił jednocześnie, że odpowiedzialności za zbrodnie UPA nie można przypisywać całemu narodowi ukraińskiemu. Przypomniał o Ukraińcach, którzy ratowali Polaków i sprzeciwiali się przemocy. – UPA mordowała również Ukraińców, którzy ratowali Polaków, ostrzegali sąsiadów, ukrywali rodziny i odmawiali udziału w nienawiści – powiedział. – To oni są prawdziwymi bohaterami. Ludzie, którzy w czasach terroru wybrali człowieczeństwo – dodał. Zdaniem ministra właśnie takie postawy powinny być dziś wzorem dla kolejnych pokoleń.

Wicepremier przekonywał, że współczesna ma własnych bohaterów walczących obecnie z rosyjską agresją. – Dzisiejsza Ukraina ma własnych bohaterów. Ma żołnierzy, którzy bronią Charkowa, Donbasu, Zaporoża, ukraińskiego nieba. Ich odwaga zapisuje wielką kartę historii – mówił. Według niego nadawanie patronatu UPA współczesnym jednostkom wojskowym nie służy ani Ukrainie, ani relacjom między Warszawą i Kijowem. – Nie potrzebują patronów, którzy dzielą sojuszników i ranią pamięć rodzin ofiar – podkreślił.

Apel do władz Ukrainy

W końcowej części wystąpienia Kosiniak-Kamysz zwrócił się bezpośrednio do Wołodymyra Zełenskiego. – Apeluję do władz Ukrainy o ponowne rozważenie tej decyzji i znalezienie takiej formy uhonorowania współczesnych ukraińskich żołnierzy, która nie będzie raniła pamięci polskich ofiar – powiedział.

Jak dodał, nie chodzi o podważanie polskiego wsparcia dla Ukrainy. – Polska pozostanie po stronie Ukrainy w walce z rosyjskim imperializmem. Ale prawdziwa przyjaźń wymaga prawdy. A prawda jest taka: dla Polaków państwowa gloryfikacja UPA jest nie do przyjęcia – zaznaczył.

Źródło: X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...